sobota, 8 sierpnia 2015

2 sierpnia /part3

sny bywały ucieczką, a stały się kontynuacją niemożliwych scenariuszy życia.

kiedy słychać już tylko cykady, ujadającego z równoległej ulicy psa, daleko przejeżdżajace samochody, a domy są przygniecione ciężarem czarnego nieba, siadam na parapecie i staram się Cię znaleźć. jak małe dziecko, bezsensu łapiąc bańki mydlane albo próbując dotknąć swojego odbicia na tafli wody. szukam podobieństw. jakiejś siły, niezłomności i odwagi, których przecież pierwiastek musiałam dostać w spadku. próbuję znaleźć najjaśniejszą gwiazdę, z którą będę rozmawiać.
zimne kafle balkonu i mokra od niedawnego deszczu balustrada pozwalają przypomnieć mi gdzie jestem i jak bardzo chłodną mam już herbatę.

nie chcę w życiu kolejnego niezdecydowanego i zmiennego PMS, z którym ludzie idealnie się czasami utożsamiają.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz