była ćmą. w dodatku ze złamanym skrzydłem.
widząc światło, ślepo do niego dryfowała, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. przecież światło musi być dobre, czyż nie? to proste. zawsze tak było. zawsze to światło było dobrocią a ciemność złem. utarty wyznacznik wpjajny od kiedy tylko pamięta. może ta jasność miała wejść w nią całą sobą, rozświetlić duszę i prześwietlić ciało, nadając mu nowy kształt, a nawet i nowy wymiar? może to światło miało dokładnie odkurzyć każdy kąt jej serca, wyrzucając z niego cząstki mroku? albo może miało chwilowo przejąć sterowanie i doprowadzić ją do miejsca, gdzie fale spokojnie muskają piasek morza, a nie rozbijają się głucho o klify? tego nie wiedziała.
ale zdecydowała się lecieć, żeby dotrzeć do tego co jasne i dobre.
i sfajczyła sobie tyłek.
nie zrozum mnie źle. wydaje mi się, że nasze wspólne grzechy pod wieloma względami mocniej związały nas ze sobą.
widząc światło, ślepo do niego dryfowała, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. przecież światło musi być dobre, czyż nie? to proste. zawsze tak było. zawsze to światło było dobrocią a ciemność złem. utarty wyznacznik wpjajny od kiedy tylko pamięta. może ta jasność miała wejść w nią całą sobą, rozświetlić duszę i prześwietlić ciało, nadając mu nowy kształt, a nawet i nowy wymiar? może to światło miało dokładnie odkurzyć każdy kąt jej serca, wyrzucając z niego cząstki mroku? albo może miało chwilowo przejąć sterowanie i doprowadzić ją do miejsca, gdzie fale spokojnie muskają piasek morza, a nie rozbijają się głucho o klify? tego nie wiedziała.
ale zdecydowała się lecieć, żeby dotrzeć do tego co jasne i dobre.
i sfajczyła sobie tyłek.
nie zrozum mnie źle. wydaje mi się, że nasze wspólne grzechy pod wieloma względami mocniej związały nas ze sobą.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz