jest wrzesień, a ja już zaczynam sumować. zbierać wszystkie wspomnienia, chwile, myśli i sny do kupy i robić skomplikowane rozliczenia, oddzielając plusy od minusów i łzy od śmiechów.
zastanawiać się, jaka byłam, kim byłam, jaka jestem i kim się stałam.
ten rok ogromnie mnie zmienił i wydaje mi się, że z równie ogromną siłą dojrzałam. i tu wcale nie chodzi o to, że już nigdy nie zjem pizzy w wannie czy, że bieber na zawsze zniknie z moich playlist. dojrzałam, bo nauczyłam się słuchać samej siebie i spędzać ze sobą czas. przestałam uciekać od każdej najmniejszej chwili samotności i uczepywać się ludzi, tylko po to, by nie zostać samą. teraz lubię przebywać ze sobą. lubię włączyć ludovico einaudiego, zaparzyć zieloną herbatę i patrzeć na deszcz. zaczęłam lubić milczeć, nawet z innymi osobami. milczenie to taki cichy pakt, który można podpisywać tylko z niektórymi. są bowiem osoby, z którymi milczeć się nie da i niestety, zawsze trzeba tylko gadać.
nabierałam i wciąż nabieram doświadczenia. moje serce uczy się wielu nowych rzeczy; pokory, dystansu, zrozumienia i cierpliwości. uczę się podnosić coraz szybciej po upadkach i coraz mocniej chwytać kolejne szczeble drabiny życia.
dalej błądze po pustych i ciemnych korytarzach swojej duszy i, szczerze mówiąc, nie wiem, czy kiedyś to się skończy.
ale czasami warto się zgubić, żeby móc się odnaleźć, tak jak warto się rozstać, żeby móc do siebie wrócić.
dalej błądze po pustych i ciemnych korytarzach swojej duszy i, szczerze mówiąc, nie wiem, czy kiedyś to się skończy.
ale czasami warto się zgubić, żeby móc się odnaleźć, tak jak warto się rozstać, żeby móc do siebie wrócić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz