poniedziałek, 6 lipca 2015

berlin-warszawa-kraków /15-19 czerwca

rok: pierwszy
lekcja: pierwsza

czasami warto wychodzić przed szereg.




nie wiem, czy to śmierć mnie tak przeraża, czy jedynie samo pragnienie. 
pełna kontrola, chyba tak można to nazwać, kiedy sam decydujesz o ilości pierwiastków dobra i zła, o początku i o końcu. zamiast udawać niezniszczalnych, wolimy być autoterminatorami. chociaż bez sławy, rozgłosu i krzyku. niektórzy po prostu wycofują się po cichu, tak też można.
marnujemy tak dużo cudzego czasu; pisząc, narzekając, martwiąc. niepotrzebnie. za outsiderami nikt nie tęskni, bo i nie ma prawa. niby po co i niby jak? czy w ogóle tęskota za czymś czego nie znamy jest możliwa? nie wiem, chociaż sama tęsknię za czymś, czego nie umiem, albo nie chcę, nazwać.
ale w ostateczności zwykle to jedynie oficjalna chwilowa żałoba, bo tak trzeba, bo tak wypada, bo szkoda, bo taki młody. ale przejdzie, bo "później przestajesz liczyć", bo to tylko kolejna osoba. następca poprzednika i poprzednik następnego.




























































2 komentarze:

  1. jaki aparatem robiłaś zdjecia? ;d
    Zapraszam do mnie ;3
    www.willbesmile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń